Zgoda na to, że coś jest takie, jakie jest i nic tu nie możemy, przynosi ulgę.
Już nie walczysz, nie starasz się, nie zamęczasz.
Twój układ nerwowy może odpocząć, może się rozprężyć.
Często nie zgadzamy się na przyjęcie rzeczywistości takiej, jaką jest. Szarpiemy się, nie umiemy zostawić.
Zamknij oczy i zacznij oddychać. Poczuj, na co się tak naprawdę nie zgadzasz… i wszystkie emocje, które są z tym związane. Pozwól im być. I poczuj, dokąd Cię zaprowadzą.
Na jaką niezgodę Ty patrzysz? Z kim tam się łączysz? Może z mamą, która nie pogodziła się z odejściem taty? Może z babcią, do której narzeczony nie wrócił z wojny? Poczuj i bądź tam.
A może zobaczysz małą/małego siebie? W niezgodzie na to, że czułaś/czułeś się przez mamę niewidziany, niesłyszany.
I tak się szarpiesz… tyle lat, żeby Cię wreszcie zobaczyła. Nie uciekaj od tego, zostań, oddychaj, bądź. Aż poczujesz ulgę. Bo zgoda uwalnia, a Ty tam naprawdę nic nie możesz.
Uwolnij się. ❤

