Mamy nie uratujesz.
Z miłości, z dziecięcej empatii, z „lepiej ja niż Ty, Mamo” wchodzimy w ruch ratowania rodzica.
To jakbyś się rzucił w przepaść bez szans na ratunek.
Dlaczego?
Bo Mamy nie uratujesz. Bo Mama jest dorosła. Bo ma swoich rodziców, którzy są od niej więksi i którzy coś tu mogą.
ALE NIE TY.
To trochę tak, jakbyś miał 5 lat i niósł na plecach dorosłą osobę. Poczuj to… Ciężko?
Za ciężko jak na tak małą osóbkę.
Ratowanie Mamy to wywyższanie się ponad nią. „Ja to zrobię lepiej”, „Zrób to tak i tak”. To jakbyś mówił „Ja wiem lepiej, jestem mądrzejszy niż Ty”.
MAMY NIE URATUJESZ.
A za doradzanie, matkowanie, stawanie w ruchu „Ja większa niż Ty” zapłacisz osobistymi stratami. Zawsze płacimy…
Zamknij oczy i zobacz, jak naprzeciw staje Twoja Mama. Powiedz:
„TY DUŻA, JA MAŁA”
I poczuj, że Mama sobie poradzi. Przecież jest Twoją Mamą. To ona żyje dłużej i jakoś sobie dawała radę do tej pory, więc może czas uznać, że tym razem też sobie poradzi?
I tak to tu zostawię. ❤

