Ewelina Nalborska - Ustawienia systemowe

Chcę dla siebie. Mówię stop. To mi nie pasuje. A tak bym chciała. Umiesz?

W praktyce nazywa się to komunikowaniem o swoich potrzebach i stawianiem granic. Brzmi prosto.

W teorii – często trudniej.

I niby umiesz stanąć za sobą, niby już umiesz powiedzieć nie. I wszystko byłoby OK, gdyby nie to poczucie winy. Aż ściska w brzuchu.

„Bądź grzeczna”, „Nie wypada”, „Tak stój”, „Bez dyskusji”. Znasz?

Dzieci, dla których zabrakło miejsca na wyrażenie swojego „JA CHCĘ”, znikają. Niewidzialni dla świata, zgadzający się na wszystko, niewyrażający swojego zdania. Stłamszeni tam kiedyś, wcześniej, w „MUSISZ”, w tamtych oczekiwaniach rodziców, w ich pomysłach na nie, swoich niespełnionych planach, marzeniach.

Dla dziecka mama jest całym światem – czy ma rok, trzy lata, czy dziesięć. Nie zgodzenie się z jej zdaniem to często dla dziecka śmierć. Bo mama go zostawi, odejdzie, zniknie…

I tak z tego zakorzenionego, pierwotnego lęku przed stratą zgadzamy się na poniżanie przez szefa, na wszystkie wybryki partnera. Dlaczego? Bo to znamy, to nasze środowisko naturalne, w tym wyrośliśmy.

A pod spodem? „Nikt mnie nie widzi”, „Nie mogę nic powiedzieć”, „Moje zdanie się nie liczy”. I jeszcze to poczucie winy za to, że chcesz dla siebie cokolwiek. Dla innego to mogłaby być głodowa porcja, a dla Ciebie to aż tyle. A do tego jeszcze to poczucie winy za to, że w ogóle chcesz.

Chcieć dla siebie to często UMIEĆ SIĘ SPRZECIWIĆ i to wystać. Wytrzymać to niezadowolenie drugiej strony, tę złość.

  • „To Ty taka jesteś?”
  • „TAK, taka też jestem”

A co z poczuciem winy? Sprawdź, co jest pod spodem. Może tak naprawdę jest tam lęk przed odrzuceniem przez mamę. Strach, że ona zniknie. I tam jest temat.

Wdech i wydech. ❤