Szarpanie w związku…
Raz tak raz tak, jak na karuzeli. Ciągle w skrajnych emocjach, za dużych, nie do wytrzymania.
Znasz?
Ani chwili spokoju, z wytchnieniem na chwilę. Tylko z uderzeniem, które przychodzi znienacka. Ciągle w lęku, w trybie przetrwania, na czujce, w kontroli, w ściśnięciu…
W „co się wydarzy za chwilę?”.
Dzieci, które dorastały przy rodzicach toczących ze sobą nieustanną wojnę, w domach, w których ciągle olbrzymie emocje grały pierwsze skrzypce:
Czy da się z tego wyjść?
Wyciszyć układ nerwowy?
Przestać odtwarzać wciąż te same wzorce?
Przestać się wikłać w to, co znane?
Pójść do innego, nieznanego?
Tak.
Na początek zapytaj siebie i odpowiedz sobie tak uczciwie na pytanie:
Co mi to szarpanie daje? Jaką ja mam z tego korzyść?
I zostań w tym… oddychaj. Zamknij oczy i poczuj, czemu Ty tam w tym… tyle lat, ciągle.
To dobry początek. W uczciwości z samym sobą. W prawdzie. ❤

